wtorek, 19 listopada 2019

Dziękuję za 1% !

Dzień dobry :) 

Wczoraj byłam na kolejnej wizycie u Pani doktor w Bydgoszczy,
Miesiąc temu po zrobieniu badań okazało się,
 że złapałam brzydką bakterię którą miałam drugi raz w życiu ..
Przestraszyłam się trochę, i bardzo nie chciałam znowu wylądować w szpitalu...
bo przecież całkiem niedawno stamtąd wyszłam  :(
Na szczęście udało mi się ubłagać Panią doktor na leczenie w domku :)
Dostałam antybiotyk w tabletkach na 3 tygodnie i dodatkowe inhalacje na 3 miesiące .
Tabletki już skończyłam, a dodatkowe inhalacje potrwają do stycznia..
No ale lepsze to niż 2 tygodnie w szpitalu :)
Zrobiłam powtórne badania i okazało się że udało mi się już pozbyć bakterii,
oby na jak najdłuższy czas :D
Zmian w płucach na szczęście wielkich nie ma, udało mi się :)
I właściwie tyle z nowości u mnie :)
Ostatni czas spędzamy na planowaniu Naszego ślubu,
a w zeszłą sobotę obchodziliśmy 50 urodziny mojego kochanego taty <3
Mam nadzieję że jak najdłużej będzie zdrowy, zawsze szczęśliwy i uśmiechnięty tak jak dotychczas <3
Mimo że często się na niego złościłam, a on na mnie jak nie chciałam o siebie dbać,
to i tak jest najważniejszym mężczyzną w moim życiu i każdemu życzę tak kochanego taty <3



Pod koniec października, Nasza Amelka dostała swój "domek"
Niestety nie tak miało to wszystko wyglądać.. 
Ale chociaż tyle mogliśmy dla Niej zrobić
i postawić jej piękny pomniczek <3 
Nasz malutki aniołek <3 



No i tak na koniec zostawia się zawsze najlepsze :D 
Chciałabym BARDZO podziękować osobą które przekazały mi swój 1% ! <3 
Z roku na rok, kiedy mój stan zdrowia się zmienia, bardzo przydaje mi się ten 1% :) 
Ostatnio zaczęłam tracić dużo na wadzę, 
więc piję 2 razy dziennie nutrikidy które niestety nie są tanie i gdyby nie Wasza pomoc, 
nie byłabym w stanie sama ich kupować :) 
Więc bardzo Wam dziękuję ! 
Dajecie mi szansę na zdrowsze życie :* 
Jesteście wspaniali.

DZIĘKUJĘ <3  ! 



poniedziałek, 9 września 2019

122 dni bez Niej ... :(

~Urodziłaś się 28 kwietnia. 1:59.
Zabrali Cie od razu do inkubatora. Jednak szybko Cie zobaczyliśmy,

już od rana czekałam aż Twój tata przyjedzie do szpitala
i razem będziemy mogli Cie zobaczyć bo ja jeszcze nie miałam tyle siły żeby pójść sama..
Cała rodzina modliła się i trzymała za Ciebie kciuki z całego serduszka,

żeby tylko Twoje biło. Niestety biło tylko 12 dni..~



Minęły już najtrudniejsze 4 miesiące w Naszym życiu.. 122 dni..
Mamy tylko po 21 lat, moja choroba i stan mojego zdrowia

pozwoliły na to żebyśmy mogli zostać rodzicami.
Niestety ktoś postanowił zniszczyć Nasze marzenia..

Zabrał Nam nasze malutkie serduszko..
Pierwsze i być może ostatnie bo stan mojego zdrowia może już nie pozwolić na rodzeństwo dla Amelki .. 😞


~Już o 20:37 było po wszystkim...
Powoli przestawałaś oddychać..
Maszyny zaczynały strasznie piszczeć..
Lekarze kazali Nam się z Tobą pożegnać..
Poprosili Nas o opuszczenie sali..
Odłączyli maszyny.
Cisza.
Musieliśmy Cię oddać..
Już nic Cie nie bolało...
Twoje serduszko przestało bić.
Następnego dnia mogliśmy już tylko pojechać kupić Ci sukienkę..

Niestety nie na tą okazję na którą powinniśmy Ci ją ubrać 😞 ~



Przegraliśmy walkę... Skończyły się Nasze plany..
Tak bardzo chcemy ją przytulić, tyle mamy jej do powiedzenia, tak bardzo tęsknimy..
To już 122 dni bez Niej, 122 długie dni, z głową pełną myśli co by było gdyby nasza iskierka żyła,

jakby teraz wyglądała, do kogo była by podobna.
Niestety nigdy się nie dowiemy.
Wiemy tylko że jest ciągle z Nami, z Nami w domu, jej zdjęcia są wszędzie wokół Nas, i co najważniejsze.
Jest w Naszych sercach❤️❤️❤️



Życzymy Wam miłego wieczoru 😘
Nasz niestety nie będzie dziś należał do miłych i wesołych,

bo jest pełen wspomnień i myśli w głowie. Przykrych myśli.. 😞





środa, 28 sierpnia 2019

Musi być już lepiej .. :)


Dzień dobry 😘

Trochę czasu minęło od kiedy ostatni raz tu pisałam 🙂
Były lepsze i gorsze dni, ale teraz już musi być tylko lepiej,

bo ile przykrych sytuacji może spotkać jedną rodzinę...
Musiałam odwiedzić szpital w którym urodziła sie Amelka,
musieliśmy zamówić pomnik i załatwić kilka innych trudnych dla Nas spraw.
Dziś mija kolejny miesiąc, Amelka powinna sie dopiero niedawno urodzić,

a tu już mijają 4 miesiące od czasu jej narodzin, szkoda że nie możemy ich świętować 😞
Mogliśmy zapalić tylko kolejnego znicza, włożyć kolejny bukiet kwiatów do wazonu na cmentarzu,

i możemy sobie tylko marzyć że dzisiejszy dzień spędzamy razem, przytulając się 🙂




Kilka dni temu, mój Patryś miał już 21 urodziny 😀 Staruszek 😀
Mam nadzieję że uda mu sie spełnić wszystkie marzenia i być zawsze zdrowym i szczęśliwym ❤





U Nas jest ostatnio tak gorąco, że aż trudno normalnie funkcjonować.
Troszke sie przeziebilam, dostałam katar i zaczęło boleć mnie gardło, ale na szczęście już jest trochę lepiej, jeszcze 2dni i po przeziębieniu nie będzie śladu 😀
Muko w moich płucach ostatnio zaczęło znowu przypominać o swoim istnieniu, zaczyna męczyć kaszel, ale opanuje sytuacje, mam taką nadzieję 😀

Udanej końcówki wakacji życzę! ❤




wtorek, 9 lipca 2019

Czas otępia Nam umysł ..

Witam :)
Ja już jutro nareszcie wychodzę do domku :)
Niby spędziłam tu tylko 14 dni więc wcale nie jest aż tak dużo,
ale bardzo się cieszę że mogę już wrócić do domku,
a jeszcze lepsze jest to że wrócę "zdrowa" :)
Kaszlu brak, apetyt powrócił, bóle brzucha się skończyły, kilogramów przybyło,
w końcu się dobrze czuję i odzyskałam siły <3
Oj co ja bym zrobiła bez tych Naszych lekarzy i całego zespołu medycznego w szpitalu,
jak dobrze że mogę zawsze liczyć na pomoc tych cudownych osób <3 :)



Dziś niestety mijają już 2 miesiące..
Czas mija bardzo szybko, dopiero co trzymałam naszą kruszynkę za małą rączkę..
i miałam ochotę nigdy jej nie puszczać :)..
Mija czas który otępia nam umysł i chyba nic poza tym..
Minął jeden miesiąc..teraz drugi..
Cały czas łzy płyną z oczu za każdym razem jak tylko zaczynam się zastanawiać
dlaczego nie mogę cieszyć się i chwalić wszystkim swoją córeczką..
Pociesza mnie tylko to, że już nic jej nie boli..
Ale chwile po tym mam w głowie czemu to akurat Nas musiało to wszystko spotkać,
dlaczego Amelka nie mogła zostać z nami i chociażby codziennie brudzić nam łóżka mlekiem czy rozrzucać zabawek po całym domu ?
Dlaczego nie było dane nam cieszyć się z każdego uśmiechu,
pierwszych kroków i słów Naszej córeczki ?
Pamiętam jeszcze jak dzień przed śmiercią Amelki śniło mi się,
 że wróciliśmy razem w trójkę do domu,
obudziłam się wtedy taka szczęśliwa.. i byłam pewna że wszystko będzie dobrze,
że jeszcze 2/3 miesiące poleżymy w szpitalu i wrócimy razem szczęśliwie do domu.
Byliśmy przygotowani na to że będzie Nas czekał trudny czas jeżdżenia od lekarza do lekarza,
ale najważniejsze było to żeby wrócić RAZEM do domu,
w którym wszyscy i wszystko czekało na Amelke...
Ale już kolejnego dnia o godzinie 8 zadzwonił telefon,
zanim odebraliśmy obcy numer błagaliśmy w myślach żeby to tylko nie był telefon ze szpitala..
Niestety po odebraniu usłyszeliśmy najstraszniejsze słowa,
modliliśmy się żeby ich nigdy nie usłyszeć.. "Wasza córeczka odchodzi".
I zapadła cisza. W ciszy, płaczu i żalu że ktoś chce nam zabrać dziecko już na zawsze...
Pojechaliśmy do szpitala.
Tamten dzień... 9 maj.. Ten dzień zabrał mi wszystko, co było sensem każdego następnego dnia.
Wiedziałam że muszę być silna,ale gdy tylko Pani doktor poprosiła żebyśmy wyszli i przekroczyłam próg drzwi sali o 20:37,
wtuliłam się w Patryka i wybuchłam płaczem..
Zanim jakiekolwiek słowo przecisnęło mi się przez gardło, w głowie krzyczałam,
nie rozumiałam dlaczego, nadal nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem..
Tego chyba nie da się zrozumieć...
Chociaż wcześniejsze rozmowy z lekarzami nie dawały nam nigdy pewności że Amelka będzie zdrowa i wróci z nami do domu,
to jednak przez 12 dni miałam ciągle wielką nadzieję..
a nawet byłam pewna że jest na tyle silna że na pewno z nami wróci i jeszcze powie do nas "mamo","tato"..
Nie potrafiłam dopuścić do siebie myśli, że już nigdy nie będę mogła jej pogłaskać, pocałować, przytulić..
Nigdy nie usłyszymy od niej słów "mamo i tato" .
Tak mi przykro że nie potrafiłam jej ochronić.. Że nie mogę być z nią,a właściwie ona z nami.. Tak strasznie mi przykro...


(*) Brakuje mi Cię bardzo córeczko.. :( (*)


piątek, 28 czerwca 2019

Czas odzyskać siłę ...

Dzień dobry :)
Czas odzyskać siły do dalszego funkcjonowania :)
Od środy jestem w szpitalu w Bydgoszczy,
nie dałam rady sama wrócić do zdrowia..
Mam nadzieję że tutaj będzie mi łatwiej odzyskać siły :)
Schudłam do 42kg i czułam się już źle,
brakowało mi już siły i energii na wszystko,
a dodatkowo kaszel i pogoda nie ułatwiały sprawy niestety..
Ale już mam antybiotyki, Pan Mikołaj już się zajmuje rehablitacją moich płuc,
więc musi być coraz lepiej z dnia na dzień :)



Dzisiaj jest 28 czerwiec, mija drugi miesiąc od narodzin Amelki.
Trudny i ciężki ten dzisiejszy dzień :(
Łzy same lecą z oczu chociaż bardzo chciałabym je powstrzymać ale nie idzie ... :(
Codziennie mam wrażenie że wszystko rozumiem,
że Amelka jest teraz szczęśliwa,zdrowa..
Ale w takie dniu jak dzisiaj jednak nic nie rozumiem i z niczym nie potrafię się pogodzić :(
To jest po prostu niesprawiedliwe .. :(




niedziela, 9 czerwca 2019

09.06.2019-trudny pierwszy miesiąc

09.06.2019 rok - minął miesiąc ..

miesiąc pełen pytań dlaczego ktoś zabrał nam dziecko..
miesiąc żalu i starań żeby się jakoś trzymać..
miesiąc od najgorszego dnia w Naszym życiu..
miesiąc bez siedzenia obok inkubatora wśród lekarzy w których widzieliśmy ratunek dla Amelki..
miesiąc bez trzymania tej małej rączki..
miesiąc bez Naszej cudownej księżniczki..

Nigdy nie pogodzimy się z jej stratą,
nigdy nie zrozumiemy dlaczego ktoś zabrał nam Nasze wielkie szczęście,
nigdy nie zrozumiemy co takiego zrobiliśmy że Nas to spotkało..

Z dnia na dzień tęsknimy coraz bardziej,
chciałabym się w końcu obudzić i usłyszeć że to wszystko to nie jest prawda,
że Amelka jest jeszcze w brzuchu,
chcę czuć jak się kręci i budzi mnie w nocy bo robiła to bardzo często <3
Niestety to się nigdy nie wydarzy :( ..
Możemy tylko jeździć codziennie na cmentarz,
zawozić maskotki, balony, rysunki od siostry Patryka, kwiaty i znicze...
Dzisiaj Amelka dostała Nasze zdjęcie,
żeby zawsze pamiętała że jesteśmy obok niej.. mimo wszystko..
Nie tak to miało być :( ...
Zupełnie nie tak... :(



************************

Ja od czasu porodu nie czuję się zbyt dobrze niestety.
Bóle brzucha nie dają mi spokoju..
Strasznie schudłam, nie potrafię przytyć, brakuje sił..
Myślałam że uda mi się dojść do zdrowia bez szpitala, 
ale niestety będą czekały mnie 2 tygodniowe "wakacje" w Bydgoszczy.

***********************

Wczoraj byliśmy na weselu kuzynki i Naszego nowego kuzyna :) 
Piękny dzień :) Niezapomniany :) 
Wiem że przejdą przez życie z uśmiechem na twarzach i miłością w sercach <3 
Nas ten piękny, wyjątkowy dzień czeka w przyszłym roku w lipcu :) 
Już nie możemy się doczekać :) 



piątek, 31 maja 2019

Dni mijają .. :)

Witam :)
Dni mijają a my dalej staramy się dzielnie trzymać .. :)
Na początku chcielibyśmy podziękować wszystkim za wszystkie słowa wsparcia ! :)
Trzymamy się dobrze jak na taką sytuację, przynajmniej tak nam się wydaje :)
Uśmiechamy się mimo wszystko bo wiemy że Amelka właśnie tego chciała..
Chciała żebyśmy mimo wszystko dalej żyli, z uśmiechem :)
Wybrała sobie silnych rodziców, i mamy nadzieję że codziennie jej to udowadniamy :)




Niedawno minął miesiąc od czasu kiedy Amelka przyszła na świat..
Miesiąc od dnia pełnego strachu, łez w oczach, błagań lekarza żeby ratował nasze dziecko i szukania nadziei w oczach pielęgniarek, mamy i Patryka którzy ciągle byli ze mną i trzymali mnie za rękę mimo że sami byli przerażeni i na pewno tak samo jak ja bardzo chcieli żeby to wszystko to był tylko zły sen ..
Jestem bardzo wdzięczna moim rodzicom, bratu, rodzicom Patryka no i oczywiście Patrykowi za to że ze mną byli w tamtym momencie jak i w każdym kolejnym w następnych nie łatwych dniach.
Niestety dzień narodzin Amelki nie wyglądał tak jak sobie go wyobrażałam,
nie trafiliśmy na zbyt miłych, albo chociaż wyrozumiałych ratowników w karetce,
ani na zbyt pozytywnie nastawionego lekarza w szpitalu, wszyscy mieli do nas wielkie pretensje i nie dawali nadziei na to że Amelka da radę przeżyć poród bo jest zbyt mała.
Ale po długim proszeniu lekarza o przewiezienie mnie do Bydgoszczy, Amelka przyszła na świat i walczyła jak mały lew <3
Chyba nigdy nie wymażę tych wspomnień z głowy, na razie towarzyszą mi codziennie prawie przez całe dni..
wszystko przewija mi się w głowie jak film ..
Baardzo za nią tęsknię, ale jeszcze bardziej walczę z tym żeby być dzielną tak jak obiecałam naszemu małemu aniołkowi :)
Mam nadzieję że dobrze mi idzie :D



*****************

A w przyszły weekend idziemy na ślub mojej kochanej kuzynki na którą zawsze mogę liczyć <3
Mam nadzieję że będzie najszczęśliwszą Panną Młodą pod słońcem <3 
Bo że będzie najpiękniejsza, to tego jestem pewna :D 
Życzycie im razem ze mną wszystkiego dobrego i najpiękniejszego ? <3 <3 




MIŁEGO WEEKENDU ŻYCZYMY <3 


piątek, 17 maja 2019

Trudne chwile ..

Dzień dobry :)
Ostatni czas był dla mnie i moich najbliższych bardzo trudnym okresem w Naszym życiu..
Dużo przeszliśmy, dużo walczyliśmy, robiliśmy co mogliśmy..
Niestety przegraliśmy...
Niektórzy z Was pewnie wiedzą co  takiego działo się ostatnio w moim życiu,
ale nie dzieliłam się tym wcześniej na blogu, więc podzielę się dopiero teraz.
Od kilku miesięcy miałam więcej lekarzy, badań krwi, bardziej musiałam o siebie dbać,
w Święta pisałam o niespodziance którą dostałam razem z Patrykiem ..
Tą niespodzianką było to, że dowiedzieliśmy się że mamy zostać rodzicami :)
Tak, byłam w ciąży,
mimo choroby czekaliśmy z radością na Nasz mały wielki skarb :)


Niedawno, bo 28 kwietnia o 1:59 przyszła na świat nasza córeczka-Amelka :)
Urodziła się bardzo niespodziewanie,
i niestety za wcześnie...
Przyszła na świat w 26 tygodniu.
Mimo wszystko pokochaliśmy Amelke od pierwszej sekundy jej życia,
te 37cm i 830g ukradło serca całej Naszej rodziny :)


Niestety ktoś nie pozwolił Nam długo cieszyć się narodzinami Amelki ..
Jej stan ciągle był bardzo ciężki, po kilku dniach troszkę się poprawiło,
niestety nie na długo bo po kolejnych kilku dniach niestety..
musieliśmy pożegnać się z Naszym Aniołkiem  :(
Walczyła bardzo dzielnie do samego końca, byliśmy i nadal jesteśmy z niej bardzo dumni..
Mamy nadzieję że Amelka czuła Naszą obecność przy niej przez te 12 dni jej życia którego my nigdy nie zapomnimy
To był najpiękniejszy i najtrudniejszy czas w naszym życiu... piękny bo mieliśmy swoją wymarzoną,wyczekaną księżniczkę którą mogliśmy potrzymać chociaż za rączkę i poopowiadać jej o całej rodzinie która na nią czeka, usłyszała od Nas mnóstwo historii,wierszyków, piosenek, ale to było bardzo trudne kiedy słyszeliśmy od lekarzy że Nasza córka jest w krytycznym stanie...
W głowie pojawiały się miliony pytań ..dlaczego akurat ona, przecież ona jest taka malutka i nikomu nie zrobiła nic złego, dlaczego ona musi tak cierpieć ?
W tej szpitalnej sali dopiero zrozumiałam jak bardzo moja mama musiała się o mnie martwić, zwłaszcza w tych momentach kiedy ja nie chciałam o siebie dbać i krzyczałam że nie chce już tych inhalacji ani mukowiscydozy.. Rodzice włożyli tyle serca w to żebym była jak najbardziej 'zdrowa' a ja tak bardzo nie potrafiłam tego docenić ..
Amelka chociaż była z Nami tylko przez 12 dni, nauczyła mnie bardzo dużo... Bardzo dużo zrozumiałam, i zaczęłam patrzeć zupełnie inaczej na niektóre sprawy...
Przez 12 dni siedzieliśmy przy inkubatorku w którym leżała Nasza mała, bezbronna dziewczynka podłączona pod masę leków i maszyn utrzymujących ją przy życiu .
Przez 12 dni patrzyliśmy z nadzieją jak tylko znikała jedna strzykawka z lekiem, od razu pojawiała się radość w oczach i myśl "na pewno jest lepiej! jeszcze trochę i Amelka będzie sama oddychać"
Przez 12 dni wpatrywaliśmy się w Amelkę jak w obrazek i wyszukiwaliśmy każdego postępu który robił jej malutki organizm
Przez 12 dni zastanawialiśmy się kiedy będziemy mogli wziąć tą małą księżniczkę na ręce i ją przytulić
Przez 12 dni codziennie czekaliśmy na słowa od lekarza - "Jej stan jest dobry, stabilny"..
Przez 12 dni patrzyliśmy na kardiomonitor czy oby na pewno serduszko pracuje..
Niestety po 12 dniach zadzwonił rano telefon..
Pojechaliśmy, potrzymaliśmy Amelkę za rękę,dalej czekaliśmy z nadzieją i się modliliśmy..
Ale wieczorem już nie mieliśmy na co patrzeć, lekarstwa znikły, kardiomonitor pokazywał same proste kreski, tylko Nasza córeczka leżała pięknie uśmiechnięta jak zawsze...
Żyjemy teraz z nadzieją że Amelka jest szczęśliwa, i zdrowa w miejscu w którym będzie teraz czekała na Nas :)

Proszę, zmówcie wieczorem modlitwę dla Naszego małego Aniołka :) :* 

piątek, 8 lutego 2019

Wielkie szczęście *.*

Witam :) 
Znowu nie było mnie tutaj trochę czasu..
Ostatnie miesiące nie należą do miesięcy w których mam dużo czasu na to żeby usiąść przed laptopem :D 

Ale dzisiaj jestem już po badaniach krwi i resztę dnia spędzę na pakowaniu rzeczy więc pomyślałam że w międzyczasie krótko napiszę co się u mnie ostatnio dzieje :D 

Ostatnio pisałam, że muszę spędzać teraz więcej czasu przy dbaniu o swoje zdrowie,
kilka tygodni temu niestety mimo rehabilitacji moje płuca nie za bardzo chciały współpracować i ciągle męczył mnie kaszel, więc oczywiście musiałam odwiedzić Pana rehablitanta dzięki któremu od tygodnia znowu czuję się dobrze :D 

W ciągu ostatnich miesięcy wzrosła mi trochę ilość lekarzy, którzy zajmują sporo mojego czasu :D
Żyły mi się powoli kończą od pobierania krwi do badań więc jeśli ktoś ma za dużo żył i byłby chętny kilka oddać to bardzo chętnie się nimi zaopiekuję haha :D 






Koniec o chorobie , teraz czas na dużo fajniejsze informacje :D 

2 tygodnie temu, a dokładniej 26 stycznia, stało się coś czego się kompletnie nie spodziewałam :D
Wyjechaliśmy z Patrykiem na weekend do Gdyni, i tam spytał mnie czy za niego wyjdę <3


Oczywiście że TAK <3 


Jestem Najszczęśliwsza na świecie :)
Jeszcze trochę i będę miała wszystko o czym marzyłam od zawsze <3
Razem będziemy tworzyć swoją małą rodzinę <3 <3
Bardzo się cieszę że mam obok siebie kogoś kto będzie ze mną już do końca życia <3





No i na koniec powiem Wam jakie mamy plany na najbliższy czas :D
Dlaczego się pakuje :D..
Bo oczywiście nie jadę do szpitala, jedziemy w dużo fajniejsze miejsce :D
Jutro wyjeżdżamy do Niemiec :D
Trochę kilometrów Nas czeka do przejechania, bo jedziemy samochodem :)
Ale przejedziemy te kilometry bez problemu , bo wiemy że w Niemczech czeka na Nas...
Nasi najukochańsii.... <3
Ciocia Dorotka i Wujek Darek <3 


Bardzo się za Nimi już stęskniłam i już nie mogę się doczekać niedzieli, 
aż dojedziemy na miejsce i będziemy mogli się wyściskać <3 

Uciekam się pakować, napiszę jak wrócimy z Niemiec <3

POZDRAWIAM 

piątek, 28 grudnia 2018

I po świętach :D

 Witam <3 


Mam nadzieję że Święta minęły Wam w  zdrowiu i przy wspólnym stole z rodziną <3
Mi w tym roku niestety nie udało się napisać tutaj życzeń przed świętami :< 
Co chwilę coś się działo, i nawet nie wiem kiedy Święta się skończyły :D 


Ja w tym roku dostałam Najwspanialszy Świąteczny prezent, 
za który mogę podziękować mojemu Patrykowi <3 
Udało mu się spełnić moje Największe marzenie *o* 
Ale zostawię je na razie w tajemnicy :D 
Potrzymam Was w ciekawości, haha :D <3


U mnie przed Świętami troszkę się pozmieniało, 
musiałam troszkę zwiększyć ilość rehablitacji.
Więc teraz rehablitacja zajmuje mi więcej czasu niż wcześniej,
ale czuję różnicę więc nie narzekam :D
  

Niedługo Sylwester, Nowy Rok :D
Życzymy Wam całą rodzinką dużo szczęścia, 
uśmiechu, udanej zabawy Sylwestrowej,
oraz jeszcze więcej zdrowia-Najważniejsze !